Czy wiesz co zrobić, gdy Twoje dziecko zaginie?

Pixabay / CC0

Plażing, smażing, parawaning i takie tam wakacyjne historie, z których się śmiejemy. Że ktoś nie trafił z powrotem na leżak albo odszedł od swojego obozowiska – wydawało mu się – kawałek, wylądowawszy w sąsiedniej nadmorskiej miejscowości.

Choć tegoroczne lato nas nie rozpieszcza, problem o którym chcę powiedzieć słów kilka jest aktualny również w oderwaniu od wakacyjnego wypoczynku, choć jednak jemu najbliższy. Niemniej oprócz wybrzeża udać możemy się na koncert plenerowy, rekonstrukcję Bitwy pod Grunwaldem (czy jakiejkolwiek innej) czy do Parku Rozrywki. Schylamy się do torby, żeby wyjąć telefon i uwiecznić na pamiątkowej fotografii wybryki naszej pociechy, a dziecka nie ma.

Często kiedy udaję się z córką w miejsca zatłoczone drżę z obawy, że mogę stracić ją z oczu. Są opaski na rączkę z numerem telefonu do rodziców, których jestem wielką fanką. Można też tłumaczyć dziecku, że Panie i Panowie w odblaskowych kamizelkach pomogą znaleźć mamę czy tatę. Ale…

Udało mi się porozmawiać na ten temat z zaprzyjaźnionym adwokatem, mecenas Małgorzatą Dzwonecką.

Kiedy w ogóle mamy do czynienia z zaginięciem?

Zaginięcie to zaistnienie zdarzenia, uniemożliwiającego ustalenie miejsca pobytu osoby fizycznej i zapewnienie ochrony jej życia, zdrowia lub wolności, wymagające jej odnalezienia albo udzielenia pomocy – tak stanowi zarządzenie Komendanta Głównego Policji z dnia 4 czerwca 2012 r. Chodzi zatem o takie sytuacje, kiedy dziecko oddaliło się  z umówionego miejsca, a okoliczności wskazują, że mogło popaść w tarapaty. Jeśli np. zniknęło na plaży i po godzinie poszukiwań nadal nie wiadomo gdzie przebywa, można mówić o zaginięciu – tym bardziej, że bliskość wody wskazuje na zagrożenie dla życia malucha. Jeśli dziecko zgubiło się w trakcie koncertu czy imprezy – najczęściej udaje się je odnaleźć z pomocą ochrony i pozostałych uczestników. Ale jeżeli nadal nie wiemy gdzie jest, a ujawni się okoliczność, że np. odeszło z obcą osobą – mamy do czynienia z zaginięciem.

Czy rzeczywiście dzieci coraz częściej znikają nam z oczu?

Ogólny trend, jeśli chodzi o zaginięcia, jest rosnący. Jak wynika ze statystyk policyjnych, każdego roku w Polsce ginie ok. 17-20 tys. osób, z których nigdy nie odnajduje się ok. 2 tys. Od 2013 roku liczba zaginięć wzrasta co roku o kolejne 2 tys.

Jeśli chodzi o dzieci, 10 lat temu statystyki wskazywały, że zgłoszono 87 zaginięć dzieci w wieku do lat siedmiu. W roku 2014 liczba ta wzrosła do 525 przypadków.  W przedziale wiekowym  od 7 do 13 lat odnotowano spadek zaginięć z 1.231 w 1997 roku do 964 zgłoszeń w roku 2014. W przypadku nastolatków (14-17 lat), liczba zgłoszeń nadal rośnie (1997 – 4.569 zgłoszeń, 2014 – 6.615 zgłoszeń) i to właśnie w tej grupie zaginięcia są najczęstsze.

Statystyki są przerażające. Jakie są przyczyny tych zaginięć?

Najczęściej zgłaszanymi przyczynami zaginięć dzieci i nastolatków są ucieczki małoletnich z domów rodzinnych oraz ośrodków opiekuńczo-wychowawczych – przypadki te stanowią 65% zgłoszeń. Porwania i uprowadzenia na szczęście zdarzają się bardzo rzadko.

Ale te uprowadzenia i porwania rodzicielskie zdarzają się. Spróbujemy porozmawiać o tym może innym razem! Teraz pogadajmy może o tym co zrobić, jeśli rzeczywiście nasze dziecko zniknie? Jeśli pomimo przeszukania plaży nie widać naszej pociechy? Co robić? Kogo zawiadamiać? Wiem, że nie panikować tylko spokojnie przeanalizować wszystko, co się stało…

Jeśli zawiodły pierwsze próby poszukiwań – należy udać się na najbliższy komisariat Policji. Liczy się czas, ale trzeba brać pod uwagę, że spisanie zawiadomienia zabiera co najmniej godzinę. Trzeba będzie przygotować zdjęcie i przypomnieć sobie wszystkie istotne okoliczności dotyczące dziecka – jak było ubrane, gdzie było widziane po raz ostatni. Ważne są znaki szczególne i grupa krwi, numer telefonu komórkowego, dane na portalach społecznościowych, nazwy kont internetowych, dane osób, u których może przebywać. Pomoc psychologiczną i organizacyjną uzyskać można w Fundacji Itaka. Działa tam bezpłatny numer 116 000, pod który można zadzwonić w sprawie zaginionego dziecka.

A później czekać? Ile? Bo na pewno żaden rodzic nie będzie odkładał zgłoszenia na policję. W społeczeństwie (w mojej ocenie) funkcjonuje przekonanie, że musi upłynąć trochę czasu od zaginięcia, zanim policja zajmie się szukaniem człowieka. Bo może w tym czasie się znajdzie…

Tak i nie. Nieprawdą jest, że Policja może nic nie robić mimo zgłoszenia zaginięcia i czekać dwie doby aż dziecko się znajdzie. Faktem jest jednak, że od okoliczności zależy, jaki rodzaj działań zostanie podjęty. Na podstawie okoliczności sprawy, dokonuje się bowiem podziału zaginionych na kategorie, a to wpływa na rodzaj i dynamikę czynności. Według danych Fundacji ITAKA, 30 % rodzin zaginionych miało trudności ze zgłoszeniem zaginięcia na policję. Relacje rodzin oraz wyniki kontroli, nadal wskazują na wiele nieprawidłowości.

Podział zaginionych na kategorie? Powiedz proszę coś więcej. Jak policja traktuje zgłoszenie przez rodziców zaginięcia dziecka na plaży?

Zaginionych dzieli się na trzy kategorie*. Jeśli maluch nie jest samodzielny, nie wiadomo gdzie jest, a nikt z plażowiczów nie widział dziecka – uzasadnione będzie zaliczenie dziecka do kategorii pierwszej. Do takiej kategorii zaliczana jest bowiem osoba, która opuściła nagle ostatnie miejsce swojego pobytu w okolicznościach uzasadniających podejrzenie popełnienia na jej szkodę przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności, albo uzasadniających podejrzenie zagrożenia dla jej życia, zdrowia lub wolności. Do tej kategorii zalicza się również osobą małoletnią do lat 15, jeżeli jej zaginięcie zgłoszono po raz pierwszy oraz osobę, która z powodu wieku, choroby, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie może kierować swoim postępowaniem albo wymaga opieki lub pomocy innych osób.

Jednak jeśli okoliczności wskazują, że doszło do ucieczki albo porwania rodzicielskiego i nie ma potrzeby natychmiastowej ochrony bezpieczeństwa zaginionego dziecka – organy mogą zaliczyć dany przypadek do dalszych kategorii. Ale o tym, zgodnie z wcześniejszą deklaracją – za jakiś czas.

Kto dokonuje „kategoryzacji” dziecka i stwierdza – ok, dwulatek zapodział się na plaży. Działamy natychmiast! Tak to działa, czy nadal mamy do czynienia ze smutną biurokracją?

Kategorię osoby zaginionej określa policjant sporządzający zawiadomienie o zaginięciu osoby, po dokonaniu analizy i oceny podanych w nim faktów i okoliczności. Na tym etapie może się przydać pomoc pełnomocnika – od tej decyzji zależy bowiem rodzaj i tempo dalszych działań. To ważne, bo z wyników kontroli NIK opublikowanych w 2015 roku wynika, że  w niemal połowie jednostek policji objętych kontrolą (12 z 29) funkcjonariusze nie potrafili nadać zgłaszanej sprawie kategorii adekwatnej do okoliczności zaginięcia. Najczęściej powtarzany błąd dotyczył przypisania zaginionego do zbyt niskiej kategorii.

Przerażające! Czyli jednak smutny obrazek Pana wypełniającego za biurkiem papierki. Uznajmy jednak, że żyjemy w idealnym świecie i poszukiwania zaczynają się od razu. Jakie są procedury? Co robi policja?

Niezwłocznie podejmuje czynności poszukiwawcze zmierzające do odnalezienia osoby. Przepisy określają szereg czynności, które funkcjonariusze powinni podjąć, ale ich zakres będzie zależał od okoliczności sprawy i kategorii nadanej osobie zaginionej. Ogólna zasada stanowi, że organ musi podjąć adekwatne do sytuacji czynności operacyjne. Jeżeli zaginione dziecko zaliczono do kategorii pierwszej, służby zobowiązane są do podjęcia wszelkich działań niezbędnych dla jej odnalezienia – jak np. przeszukanie terenu, rozpytanie osób, które mogły dziecko widzieć, zabezpieczenie i analiza zapisów z monitoringu. Funkcjonariusze powinni również dokonać sprawdzenia ostatniego miejsca pobytu osoby zaginionej celem ujawnienia, zabezpieczenia i utrwalenia śladów i dowodów mogących ukierunkować czynności poszukiwawcze. W tym celu pozyskuje się ślady linii papilarnych, próbki pisma ręcznego oraz przedmioty indywidualnego użytku, z których można uzyskać materiał biologiczny do analizy DNA. Oprócz tych działań – nazwijmy je – terenowych, równie ważne jest dotarcie do społeczeństwa. Za zgodą rodziców zdjęcie dziecka można upublicznić za pomocą środków masowego przekazu.

Mówimy teraz o systemie Child Alert?

Tak. System „Child Alert” powstał na bazie amerykańskiego „Amber Alert” uruchomionego w 1996 r., po słynnej sprawie zaginionej dziewczynki  Amber Hagerman. Jego ideą jest natychmiastowe zaalarmowanie społeczeństwa o prowadzonych poszukiwaniach zaginionego dziecka, gdy z okoliczności zaginięcia wynika, że życie, zdrowie lub wolność dziecka jest lub może być zagrożone. Wówczas w działającym od 2013 roku w Warszawie Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych opracowuje się komunikat, który następnie zostaje rozpowszechniony za pośrednictwem mediów, takich jak np.: telewizja, Internet, radio, tablice multimedialne, tablice w portach kolejowych i lotniczych, elektroniczne znaki drogowe, telefonia komórkowa. W Polsce pierwszy raz zastosowano system Child Alert w 2015 roku w sprawie 10-latki z Wołczkowa pod Szczecinem. Dziewczynkę odnaleziono w Niemczech. Dla rodziców funkcjonuje telefon Child Alert – 995.

Ilu zaginionych udaje się odnaleźć?

Wbrew panującemu przekonaniu, skuteczność Policji jest duża – w 2014 r. odnaleziono 98% zaginionych osób. Z policyjnych danych wynika, że w ciągu pierwszej doby odnajdywanych jest około 30% wszystkich zaginionych, w ciągu 48 godzin około 54%, a w ciągu pierwszych 7 dni – około 77%. W ciągu pierwszych 30 dni od przyjęcia przez Policję zgłoszenia, odnajdywanych jest ponad 90% wszystkich zaginionych. 95 proc. zaginionych dzieci w ciągu pierwszych 7 dni z powrotem trafia do swoich domów.

 

Choć statystyki są z jednej strony przerażające, wynika z nich, że procedury są skuteczne. Niemniej lepiej dmuchać na zimne. Wystarczy bowiem chwila nieuwagi czy roztargnienia. Warto więc, by – oprócz wspomnianej wcześniej bransoletki przezornie i mądrze wybierać się w zatłoczone miejsca. Osobiście (może to też spaczenie zawodowe? Albo to, że jestem matką?) zdarza mi się układać w głowie czarne scenariusze i na ich podstawie szukać rozwiązań, które im zapobiegną.

Gdy wybieramy się w zatłoczone miejsce warto więc, by dziecko miało przy sobie wspomnianą bransoletkę lub choćby kartkę z naszymi numerami albo dokument z jego danymi. Można zastosować wszywkę na ubranku albo nalepkę na przedmiocie, z którym dziecko się nie rozstaje. W kwestii imienia i nazwiska dziecka, jak podkreśla mec. Dzwonecka, nie ma jednoznacznej rady – na pewno taka informacja pomoże ustalić personalia zaginionego przez osoby postronne, ale może też posłużyć sprawcy do nadużycia zaufania dziecka. Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, dziecko zmienia otoczenie i może być mu trudniej trafić do kwatery albo hotelu – można przećwiczyć z nim drogę do nowego „domu”. Możemy również przed wejściem na plażę czy koncert wybrać jakiś punkt spotkania i wytłumaczyć dziecku co ma robić, gdy straci rodziców z oczu. A gdy dziecko przebywa w dużej grupie dorosłych – wyznaczyć kto konkretnie ma mieć „oko” na malca. W dobie smartfonów, które mają nawet maluchy – Policja może z pomocą operatora określić ostatnie miejsce logowania sprzętu, rodzice korzystają też z lokalizatorów. Nauczmy też dziecko wołać o pomoc, sygnalizować zagrożenie osobom z otoczenia i bronić się. Najlepiej, by zwróciło się do konkretnego przechodnia albo ukryło w najbliższym sklepie, urzędzie, restauracji, jeśli czuje zagrożenie. Ważne jest, by dziecko znało telefon rodziców albo alarmowy (112, 997).

Pamiętajmy, że im starszy młody człowiek, tym bardziej świadomy. Ale powinniśmy uczyć już dwulatka podstawowych zachowań, mających zapewnić mu bezpieczeństwo w tłumie.

 

Fot. Kancelaria Adwokacka Adwokat Małgorzata Dzwonecka

Małgorzata Dzwonecka – adwokat, prowadzi kancelarię adwokacką w Łodzi. O prawnych aspektach życia pisuje na zawodowym profilu Adwokat Dzwonecka

 

PRZYDATNE LINKI:

>>> Policyjny poradnik ilustrujący procedury zgłaszania zaginięcia dziecka

>>> Statystyki Najwyższej Izby Kontroli dot. zaginięć

>>> System i metody działania służb w procedurach poszukiwania osób zaginionych

>>> Infografika dotycząca zaginięć

  • Izabela Konarska

    Jestem z Wrocławia, boje się o moje dzieci, bo dalszej znajomej dziecko ostatnio zostało porwane przez jakiegoś zboczeńca. Z pomocą Policji i detektyw Skrzypek szybko odnaleźli dziecko.. Mam nadzieję, że mnie i moim dzieciom nigdy się to nie przytrafi..

    • Lulka

      Może masz o tym jakiś tekst? Historia zakończyła się pozytywnie, chętnie poczytamy, bo to budujące!